Geniusz w każdym z nas

geniusz-w-każdym-z-nasKiedy obserwujemy dokonania takich ludzi, jak Leonardo da Vinci, Tomas Alva Edison, Walt Disney, Albert Einstein, Steve Hawkin czy Bill Gates, najczęściej twierdzimy, byli oni lub są wyjątkowymi geniuszami. Wydaje nam się, że wszystko to, co osiągnęli zawdzięczają wyjątkowemu darowi bożemu. Przypisujemy do ich nazwisk takie przymiotniki, jak: wyjątkowy, genialny, utalentowany, wyjątkowy, niezwykły etc. Te cechy, które dla nas, zwykłych śmiertelników są absolutnie niedostępne. Przez to wytwarzamy wokół tego typu osób czarodziejską, magiczną aurę i nawet nie mamy odwagi porównywać się z nimi oraz ich osiągnięciami.

Czyż nie jesteśmy pełni szacunku i uznania dla jednego człowieka, który kilkaset lat temu jeden człowiek zaprojektował maszynę latającą, helikopter, spadochron, rozsuwaną drabinę (używanej po dziś dzień przez straż pożarną), gwintownicę, rower, trójbiegową przekładnię, nastawny klucz francuski, hydrauliczny podnośnik, scenę obrotową, składane meble, fotel terapeutyczny, czy fajkę do oddychania pod wodą. Człowiek, który opracował plany opancerzonego czołgu, karabinu maszynowego, moździerza i łodzi podwodnej. O jego wielkich dziełach malarskich, takich jak Ostania Wieczerza, czy Mona Lisa, nawet nie trzeba już wspominać. Czyż nie można mówić o geniuszu Tomasza Edisona, z którego laboratoriów wyszło około 5000 patentów, z których ponad tysiąc wystawionych zostało na jego nazwisko? Wszyscy wiemy, że wynalazł tak ważne przedmioty codziennego użytku, jak żarówka, dyktafon, oscyloskop, projektor filmowy, silnik prądu stałego, płyta gramofonowa, etc.

Czy naprawę możemy mówić o tych ludziach, że byli, lub są geniuszami?
W filmie „Siedmiu wspaniałych” jest taka scena, podczas której syn jednego z mieszkańców wsi, której z pomocą przyszło owych siedmiu wspaniałych, mówi do jednego z nich, że chciałby mieć takiego bohaterskiego ojca, jak on. Na co ów odpowiada, że to właśnie jego ojciec jest prawdziwym bohaterem. Jedyne, co ów kowboj potrafi, to strzelać z pistoletu, a ojciec tego chłopczyka jest godzien miana wspaniałego bohatera, bo każdego dnia staje do walki o przetrwanie: pracuje, zarabia i dba o utrzymanie całej rodziny.

Przyszła mi na myśl ta scena, kiedy miałem zacytować wypowiedź Tomasa Edisona, który zapytany o to, jak to robi, że jest autorem tylu wynalazków, odpowiedział, że gdyby każdy człowiek myślał przez dziesięć godzin dziennie tylko o jednym, też mógłby wynaleźć wiele rzeczy.

Wspólnym mianownikiem przytoczonych przez mnie przykładów jest to, że wszyscy jesteśmy na swój sposób genialni, tylko koncentrujemy się na zupełnie innych rzeczach, niż geniusze. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, z ile trudnych i ważnych problemów rozwiązujemy w ciągu całego naszego życia. Z jak wieloma przeciwnościami borykamy się na co dzień. Każdy polski przedsiębiorca, który osiąga sukces zawodowy, czy to rozwijając i prowadząc dużą agencję, czy firmę brokerską, jest geniuszem. Kiedy rozmawiam z ludźmi, którzy prowadzili lub prowadzą firmy zarówno w Ameryce, jak Europie Zachodniej, podziwiają nas za to, że w tak trudnych warunkach potrafimy stworzyć takie firmy jak Lukas Bank, TVN, Eris, etc.

Znajoma opowiadała mi, że kiedyś spędziła całą niedzielę sama, podczas, gdy jej mąż, znany naukowiec i profesor uniwersytecki, przesiedział w swoim gabinecie. Kiedy wieczorem przyszedł do żony, powiedział: „wiesz, kochanie, spędziłem dziś wspaniały dzień”.

Przeciętny człowiek, który zajmuje się w ciągu dnia wieloma rzeczami, nie jest w stanie poświęcić się tylko jednej na raz. I to jest pierwsza przyczyna, dla której większość z nas nie jest „geniuszami” w konkretnej dziedzinie, za to jesteśmy geniuszami tym, co przyjęło się nazywać życiem.
Kolejna przyczyna wynika z tego, że świat dorosłych pozbawił nas naturalnej ciekawości świata charakteryzującej małe dzieci, którymi wszyscy kiedyś byliśmy.

Odważne stwierdzenie? Nie, nie odważne, taka jest prawda. System szkolnictwa opiera się na przede wszystkim na zasadzie posłuszeństwa autorytetom (nauczyciel) oraz rozwoju lewej półkuli mózgowej (czytanie, pisanie, rachowanie, uczenie się na pamięć różnych rzeczy). Przez to dzieci bardzo szybko zostają pozbawione naturalnej otwartości i ciekawości świata wchodząc w schemat myślenia dorosłych. A te, które nie chcą się temu poddać otrzymują etykietki: dyslektyk, dysgrafik, ADHD, etc. Kiedy zbadałem swój profil darniujący dowiedziałem się, że dzieci, które maja taki profil są zwyczajowo kierowane do szkół specjalnych. Po co szukać metody na uczenia dziecka w sposób, który jest typowy dla jego konstrukcji psychofizycznej, łatwiej jest zepchnąć je na margines i nadać etykietkę nieprzystosowanego. Nie wiem, jak to się stało, że skończyłem dwa fakultety, znam trzy języki i całkiem dobrze sobie radzę w życiu zawodowym. Jednak wiem, że podobnie jak wielu innym ludziom nie było i nie jest mi łatwo. Na szczęście coraz więcej osób zauważa, że ta droga nauczania prowadzi donikąd i szkoła też zaczyna zmieniać sposób podejścia na nauki.
Na szczęście, mimo tego, że występują takie poważne przeszkody na drodze rozwoju naszej kreatywności, są to tylko przeszkody, które możemy obejść, a nie poważne i nieodwołalne ograniczenia.

Mieliśmy umysły kreatywne i nadal je mamy. Mimo poszukiwania dowodów na to,że najwięksi geniusze ludzkości mieli inne mózgi, niż reszta tej „niegenialnej” części ludzkości, brak jest jednoznacznych dowodów na to, że tak faktycznie było. Wszyscy mamy genialne mózgi, takie same jak Einstein, Leonardo da Vinci, Edison, Disney, Gates, etc.

Jedyny problem polega tylko na tym, że chcąc być kreatywnymi musimy znów nauczyć się posługiwać nimi właściwie. Według współczesnych badań naukowych wykorzystujemy około 1% potencjału naszego umysłu. Jeden procent, który powala skutecznie realizować nasze codzienne zadania: pracować, czytać, pisać, rozmawiać, etc. Około 99% to niewykorzystywana rezerwa. Oczywiście nie oznacza to, że jesteśmy w stanie wykorzystać cały mózg. Doświadczenie pokazuje, że osoby, które we wczesnym dzieciństwie przeszły operacje usunięcia lewej półkoli mózgowej, która odpowiada między innymi za język, potrafiły w dorosłym życiu posługiwać się językiem zrozumiałym dla wszystkich oraz rozumieć zarówno język mówiony, jak i pisany. To wskazuje na fakt, że najprawdopodobniej nasz mózg jest zbudowany tak, abyśmy mogli wykorzystywać tylko pewna jego część. Pewną, ale nie 1%. Dlatego, jeżeli potrafimy nauczyć się aktywować do działania większą część mózgu, będziemy zaskoczeni efektami, jakie dzięki temu uzyskamy.

Rosyjski uczony Siergiej Jeframow, prowadził przez wiele lat badania, które pokazały, że gdyby człowiek mógł wykorzystać 50% swoich zdolności umysłowych, z łatwością mógłby nauczyć się dwunastu języków, zapamiętać całą Encyclopedia Britannica i zrobić doktorat na dwunastu uczelniach! Taki niesamowity tkwi w nas potencjał. Oczywiście nie chodzi bynajmniej o to, aby znać zawartość encyklopedii i mieć doktoraty na wielu uczelniach. Takie myślenie też jest ograniczające. Bardziej istotne dla rozwoju każdego z nas oraz całej ludzkości jest to, jak bardzo możemy być kreatywni, a nie jak wiele jesteśmy w stanie zapamiętać. A, żeby być kreatywnymi musimy zacząć inaczej myśleć. A pierwszym krokiem w tym kierunku jest uaktywnienie pracy obu półkul mózgowych, zarówno tej lewej – „logicznej”, jak i te prawej – „romantycznej”. I można to zrobić bardzo szybko i łatwo. Z jednej strony poznając i stosując pewne ćwiczenia fizyczne i umysłowe, które pobudzają i synchronizują pracę obu półkul. Zaś z drugiej, poprzez zmianę sposobu organizowania myślenia, poprzez wykorzenienie tego systemu, którego nauczono nas w szkole i wprowadzenie innego, który sprawia, że zapamiętujemy więcej, łatwiej i szybciej. A dzięki temu mamy dostęp do większej ilości informacji oraz mamy takę metodę jej organizowania, że jesteśmy w stanie znajdować rozwiązania, których w „normalnym” toku myślenia nigdy nie bylibyśmy w stanie znaleźć.

Posted in Artykuły i nowości.