Motywacja do bogactwa cz.III

Z konsumenta w inwestora
Od najmłodszych lat uczeni jesteśmy, że pracujemy po to, aby zarabiać pieniądze, które są potrzeba ‚do życia”. Nie żyjemy po to, żeby pracować, tylko pracujemy po to, aby żyć. Czy to coś zmienia? Bardzo wiele. Nie jesteśmy inwestorami, tylko konsumentami. Mamy większą motywację do tego, aby wydawać, niż inwestować. Przeczytajmy sobie pewne opowiadanie – bajkę.

Pewnego dnia do miejscowości, w której mieszkamy przyjeżdża pewien człowiek. Wynajmuje pokój w hotelu na kilka dni i obserwuje sobie spokojne życie mieszkańców. Widzi, jak rano wychodzą ze swoich domów, idą do sklepu po bułki, wędlinę, mleko i gazety. Następnie wracają do domu, aby po kilkunastu minutach z niego znów wyjść. Potem wsiadają do samochodów i autobusów i jadą do pracy. Część z nich, w przerwie, wychodzi do pobliskiego baru lub sklepu, aby kupić coś do jedzenia. Po południu wracają do domów, a po drodze kupują jedzenie, papierosy, zapałki, piwo i inne drobiazgi. Nasz bohater bierze do ręki kalkulator i liczy. Dochodzi do wniosku, że mieszkańcy wydają pokaźne kwoty na codzienne, drobne zakupy. Stwierdza, że warto rozważyć budowę marketu na przecięciu głównych dróg, którymi poruszają się mieszkańcy w ciągu dnia. Wystarczy jeszcze kilka szczegółowych obliczeń i nasz bohater ma gotowy biznesplan, z którym udaje się do banku. Bank, po zbadaniu jego wiarygodności udziela mu kredytu na budowę marketu. Po kilku miesiącach market stoi. Dzień otwarcia to test pomysłu. Nasz inwestor jest zadowolony: do marketu płyną ludzie szeroką lawiną. Po dwóch latach kredyt jest spłacony i inwestor zaczyna widzieć zyski. Gdyby któryś z kupujących zastanowił się, skąd bank udzielający kredytu inwestorowi wziął środki, doszedłby do wniosku, że były to ich ciężko zarobione pieniądze. I tak właśnie to wygląda: ludzie idą do pracy, sprzedają swoją wiedzę i swoje umiejętności za pieniądze. Te pieniądze trzymają w banku, który korzysta z nich udzielając kredytu inwestorowi. Z kolei inwestor stwarza okoliczności, w których ci sami ludzie mogą wydawać część pieniędzy, która im pozostała. A jeżeli im zabraknie? No cóż, pójdą do banku pożyczyć. Po latach właściciel banku jest finansowo niezależny, jego dzieci nie muszą się o nic martwić. W takiej samej sytuacji jest rodzina inwestora. A co swoim rodzinom pozostawili ci, którzy wydawali przez kilkadziesiąt lat swoje pieniądze w marketach?
Czy się zatem różni konsument od inwestora?
Mają inna motywację.
Konsument kiedy chce coś kupić zadaje sobie dwa pytania.
1. Ile to kosztuje?
2. Skąd wziąć na to pieniądze?
Inwestor pyta:
1. Ile na tym można zarobić?
2. Kto mi za to zapłaci?
Takie myślenie widać najczęściej u osób, które stykają się z propozycja zarobienia dodatkowych pieniędzy. Dlatego, między innymi, bogaci bogacą się, a biedni biednieją.
Posted in Artykuły i nowości.