Problem, czy wyzwanie? Jak skutecznie rozwiązywać problemy. Cz. II

Problem, czy wyzwanie? Jak skutecznie rozwiązywać problemy. Cz. II

Aby skutecznie rozwiązywać problemy trzeba wykorzystać pewną bardzo prostą metodę, którą, nieświadomie stosujemy każdego dnia. Kiedy mówimy podczas szkoleń i wykładów wiele osób na początku to odrzuca twierdząc, że tak się nie zachowują, jednak później sami przyznają, że tak w rzeczywistości jest.

Wyobraź sobie taką sytuację: spieszysz się do pracy, podchodzisz do skrzyżowania i zapala się czerwone światło. Co robisz? Stoisz i czekasz mimo pośpiechu. A co się dzieje w tym czasie w Twoim umyśle? Toczy się tam nieświadomy dialog wewnętrzny:

– O, czerwone światło, co to  znaczy?

– Nie wolno iść 

– Co mam zrobić?

– Poczekam na zielone

– Śpieszę się do pracy. Nie mogę czekać. A może zdążę? 

– Mogę nie zdążyć

– Mam przejść na czerwonym?

– Tak, inaczej się spóźnię.

– A co się stanie, jeżeli …?

I tak toczy się wewnętrzny dialog. W większości przypadków jest to proces nieświadomy.

Proces myślenia to w głównej mierze proces świadomego i nieświadomego zadawania pytań, na które nasz umysł (w sposób świadomy i nieświadomy) stara się znaleźć odpowiedzi. Mózg nieustannie zadaje pytania typu:

– Co to dla mnie znaczy?

– O co chodzi?

– Z czym to się wiąże?

– Co powinienem zrobić?

– Jak się mam zachować?

– Jakie będą tego efekty?

Nasz mózg – pod wieloma względami wciąż niezbadany – jest podobny do komputera. Na jego twardym dysku jest zapisana odpowiedź na każde pytanie, które możemy zadać. Dlatego zadając pytanie, zawsze otrzymujemy odpowiedź. Jeżeli zadajemy je wystarczająco często i oczekujemy tej odpowiedzi, ona zawsze przychodzi. Tomasz Edison zapytany kiedyś, jak to robi, że ma tyle genialnych pomysłów, odpowiedział, że każdy, kto przez osiem godzin dziennie koncentrowałby się tylko na jednym zagadnieniu, też znalazłby wiele rozwiązań.

Stając w obliczu problemu (wyzwania) najczęściej pytamy:

– Dlaczego to mi się przydarza? 

– Czym sobie na to zasłużyłem? 

– Dlaczego zawsze mi się udaje? 

Umysł szuka odpowiedzi na te właśnie pytania. Przeszukuje wszystkie swoje zasoby, cały dysk, wszystkie ścieżki dostępu informacji – czyli to, co mówili ci rodzice, koledzy w szkole, znajomi, osoby, na których opinii nam zależało, co usłyszeliśmy w telewizji, przeczytaliśmy, a także to, co mówimy sami do siebie. I dopiero wtedy zaczyna udzielać odpowiedzi. Ponieważ są to pytania, na które odpowiedzi siłą rzeczy muszą być negatywne, odchodzimy od rozwiązania problemu, koncentrując się na jego nietwórczym rozważaniu.

Kwestia leży w tym, że proces ten jest w znacznym stopniu nieświadomy: nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, że takie właśnie pytania zadajemy.

Jak zatem zadawać pytania rozwijające, które dają rozwiązania?

Jedną z ciekawszych metod proponuje znany coach i trener Anthony Robbins, tak zwaną metodę pięciu pytań.

Tony Robbins, kiedy staje przed problemem zadaje następujące pytania:

  1. 1. Co jest w tym wspaniałego? Zakłada, że nic złego się nie stało, tylko on nie widzi jeszcze tej pozytywnej strony.
  2. 2. Co jeszcze nie jest doskonałe? Tu masz presupozycję (kiedyś będzie doskonale).
  3. 3. Co jestem w stanie zrobić, żeby było tak, jak chcę?Presupozycja (chce i mogę). To mu pomaga mu skoncentrować się na rozwiązaniach.
  4. 4. Czego nie zamierzam już więcej robić, aby było to, jak ja chcę? (zakłada, że to on ma kontrolę na sytuacją)
  5. 5. Co mam zrobić, najważniejszego, żeby ta praca została wykonana i abym czerpał z tego przyjemność? Zakłada, żepo pierwsze: wystarczy, że zacznie robić coś najważniejszego i to załatwi sprawę, po drugie: da mu to jeszcze przyjemność. Tu wykorzystuje mechanizm bólu i przyjemności.

Najczęściej, kiedy zadaje się pytanie pierwsze, to ma się ochotę powiedzieć: Nic nie ma w tym wspaniałego. Dlatego jeżeli pojawia się taki opór  można zastosować tak zwane pytanie projekcyjne. Jest top nic innego, jak wykorzystanie trybu przypuszczającego, który pozwala nabrać dystansu, a to sprawie, że łatwiej dostrzegamy to, czego poszukujemy.

Dlatego możesz zapytać: A co mogły być wspaniałego, gdyby  było?

Jeżeli to także nie działa można zastosować tak zwaną metodę dysocjacji i zapytać siebie samego: No dobrze, a gdybym miał w takiej sytuacji komuś doradzić, to co moim zdaniem pokazałbym mu, że jest w tej sytuacji wspaniałego.

Zastosuj ten mechanizm jest nieprawdopodobnie skuteczny!

Posted in Artykuły i nowości.